15 listopada 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Piąty

Spotkanie naszej grupy pokoleniowej 70+ odbyło się w drugi listopadowy piątek. Mam pewność, że nie muszę uzasadniać tej zmiany. Zebraliśmy się  w 22. osobowym gronie, choć nie wszyscy (powody zdrowotne i nie tylko), mogli razem zasiąść przy wspólnym stole. Nasz szef, prezb. Stefan Archutowski, poprosił wcześniej, bym przygotował jeden z punktów naszego programu. Przez kilka lat przy innej formule, acz z tego samego powodu, przygotowywałem tablo, przy rozstrzygającej technicznej pomocy Nikodema Prusaka (dziś kaznodzieja Słowa Bożego) i umieszczałem w nim sług Ewangelii z naszej wspólnoty, którzy zakończyli swój bieg wiary na czele z prezb. Aleksandrem Rapanowiczem (wieloletni pastor, prezbiter okręgowy, długoletni członek władz zwierzchnik całego Kościoła). I wokół tegoż Dnia Pamięci, jak wówczas nazwałem, koncentrowały się moje obecne pomysły, chociaż nie było decydującej inspiracji. Pojawiła się trochę później i to nie jedna, lecz trzy. (A na poniższym zdjęciu powojenni przywódcy zielonoświątkowi: prezbiterzy Sergiusz Waszkiewicz, Aleksander Rapanowicz i Teodor Maksymowicz).

 

19 października 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Czwarty

W sobotę, 12 października w licznym gronie pożegnaliśmy na Cmentarzu Centralnym w naszym mieście śp. Krzysztofa Adamskiego. Odszedł do wieczności w 74. roku życia. Posługę sprawował prezb. Dominik Jaworski, pastor, a od ostatniego Synodu, członek Prezydium Naczelnej Rady Kościoła. W biogramie posłużył się m.in. moją rozmową, którą przeprowadziłem z Krzysztofem z okazji 60. urodzin, a więc kilkanaście lat temu, zatytułowaną Ze śmierci do życia. Niektórzy z moich ojców wiary mówili, że świadectwa "pracują", więc z tą nadzieją zamieszczam wspomniany tekst. Niech pracuje!

 9 maja obchodził swoje  60. urodziny Krzysztof Adamski, który przyjął chrzest wiary 10 listopada 1991 roku i od tej chwili wiernie pielgrzymuje jako świadomy chrześcijanin, który dokonał wyboru w odpowiedzi na okazaną mu przez Chrystusa Pana łaskę zbawienia. Jego biografia jest wyjątkowo  ciekawa, w tym tekście pojawią się tylko nieliczne, ale ważne zdarzenia. Oto krótka rozmowa z okazji Jubileuszu.

15 października 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Trzeci


Poprzedni list, jak wiesz z Messengera, wzbudził rekordowe zainteresowanie. Zastanawiam się nad źródłem popularności. Są dwie możliwości - albo treść, albo dyskusja po publikacji. Nie rozstrzygam tej kwestii, bo nie ma możliwości, niech więc pozostanie ona w zawieszeniu. Jedyny efekt to wewnętrzny opór, by zakończyć tematyczny cykl o oddziaływaniu naszego zborowego środowiska na wspólnoty w całym kraju. Pozostały więc zapowiadane dwa wątki, a mianowicie, zwięzła refleksja o społecznościach położonych najbliżej naszego miasta, a także sygnalizowana lista żon pastorów, która rodziła się w czasie poprzednich epistolarnych wynurzeń. Skąd mój dystans? Nie wiem, bo irracjonalne odczucia trudno się weryfikuje. Może obawa, że nie zbliżę się do ostatniego rekordu? Kończę, bo przecież piszę do Ciebie! Powtórzę wstępne założenie. Pojawią się tylko osoby z naszego grona kaznodziejskiego, które podjęły się posługi pastorskiej, co wcale nie znaczy, że nie cenię pozostałych, którzy przedtem, potem albo obecnie kontynuują to dzieło.

 

19 września 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Drugi

Minęły prawie trzy tygodnie od pierwszego po wakacjach spotkania naszej grupy pokoleniowej 70+. Frekwencja była wspaniała, jak zawsze, mimo że kilka osób nie wróciło jeszcze z wypoczynku. Oprócz stałych punktów każdego spotkania, pojawił się nowy, bo Stefan Archutowski, nasz lider, zaproponował, byśmy podzielili się wrażeniami z ostatniego, dwumiesięcznego okresu. A skoro drugiego września Stefan Jerzy obchodził swe 75. urodziny, miałem radość wznieść dziękczynną i przyczynną modlitwę, co nie było łatwe ze względu na piękne, długie lata naszej współpracy, bo z pokorą zauważam, że z wiekiem coraz bardziej się wzruszam, co utrudnia publiczną artykulację.

 

20 sierpnia 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Pierwszy

W ubiegłem tygodniu, a był to dzień wolny od pracy, miałem pierwsze ciekawe spotkanie z Anastazją Jaszczanin, która w naszej Betanii 14 kwietnia przyjęła  chrzest wiary. Nie byłem na tej uroczystości, ale gdybym nawet w niej uczestniczył, nie zmieniłoby to biegu wydarzeń. Nim przejdę jednak do zasygnalizowanej dwugodzinnej rozmowy, zamieszczę zdjęcia, bo one pomogą mi odświeżyć wspomnienia z 1989 roku, o których wielokrotnie opowiadałem, a też opisałem, choć teraz nie jestem w stanie podać przypisu, bo tekst mówiony i pisany zlewa mi się w jedną całość.

 

30 lipca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty

Nie spodziewałem się, że nasza czerwcowa radosna twórczość polegająca na sporządzeniu, chyba po raz pierwszy, pełnej listy byłych członków Betanii, którzy wyruszyli z niej, by podjąć samodzielną służbę pastorską, przyniesie tyle różnorodnych doznań.  Różne były okoliczności, ale zawsze dominowała postawa, którą  - zainspirowany pieśnią 201 ze Śpiewnika Pielgrzyma (mam nadzieję, że jeszcze pamiętasz ten nasz kancjonał kościelny) - opisałem, a następnie tekst wygłosiłem w trakcie stargardzkiej uroczystości. Czy ją pamiętasz? I pójdę, gdzie chcesz, gdzie jest potrzeba, gdzie chcesz. Muszę koniecznie podkreślić, że w trakcie pokoleniowych wspomnień 70+, jedna osoba została niestety pominięta, co sobie uświadomiłem po fakcie. Dodam jeszcze, iż w czasie pisania listów do Ciebie, rodziły się nowe pomysły. Na początku przypuszczałem, że całą grupę przedstawię w jednym tekście, potem musiałem z tego zamiaru zrezygnować, bo nawet tylko krótkie sentencje zrujnowałyby intencje (niech będzie do rymu). Poza tym monotematyczność, mimo swego piękna, bywa też nużąca. Podtrzymywała mnie myśl, że znałaś większość tych osób, niektóre z nich pochodzą  przecież z szerokiego kręgu rodzinnego. Ogłaszam zatem przerwę, a po odpoczynku w tym zakresie powrócę do pastorów służących w pobliżu naszego miasta. Przypuszczam, że nie dam rady z odrzuceniem pomysłu, by wymienić pastorowe, tym bardziej że znalazłem listę, którą kiedyś sporządziłem, nie wiedząc dzisiaj z jakiej okazji. (A teraz jeszcze jedno zdjęcie z czerwcowego spotkania).


20 lipca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Dziewiąty


Nim przejdę do odrabiania zaległości - patrz mapka - chcę jeszcze wrócić do czerwcowego, przedwakacyjnego spotkania naszej grupy pokoleniowej 70+. Tak się pięknie złożyło, że wspominaliśmy wszystkich obchodzących urodziny - od początku aż do końca miesiąca. Wśród nich znalazł się Henryk Nowosad, przed którym był osiemnasty dzień, a w nim 89. urodziny. Dlaczego teraz o tym wspominam? Wielokrotnie zachęcałem przyjaciół z całego Kościoła, by zechcieli opisać swe długie życie. Efekty, jak wiesz, są, ale nie imponujące. Tym razem uroczyście zobowiązaliśmy Marzenę (obecna nie ze względu na wiek), synową, małżonkę Wojciecha, aby w ciągu roku pilotowała napisanie i wydanie biografii swego teścia. Propozycja została z radością przyjęta i opatrzona wieścią, że ich syn już wcześniej interesował się tymi kwestiami. Piszę o tym, aby przypomnieć i zachęcić, bo już trochę czasu minęło, a nasz zegar, jak ktoś zauważył, ma szybciej przesuwające się wskazówki. O Henryku wybiórczo pisałem przy różnych okazjach. Dziś tylko wspomnę, że był żeglarzem, żaglomistrzem, wychowankiem prezb. Leona Dziadkowca sen., brygadzistą w byłej Stoczni Jachtowej w naszym mieście, członkiem Rady Starszych, kolporterem Biblii wyróżnionym okolicznościowym medalem z okazji 200 -lecia Towarzystwa Biblijnego w Polsce. (Henryk z prawej, obok Tomasz, syn, kaznodzieja, członek RS, przywozi ojca na spotkania).


29 czerwca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Ósmy


W
iem, że oczekujesz na dalszą wędrówkę do miast oznaczonych na mapce. Pamiętam o obietnicy,  mam nadzieję wrócić do niej w następnym liście. A teraz o wydarzeniu z ubiegłej niedzieli w Stargardzie. Nie będę relacjonował  uroczystości z wiodącym udziałem Bpa dra Marka Kamińskiego, Zwierzchnika naszego Kościoła, tym bardziej że trochę kronikarskich tekstów już się ukazało. Zgodnie z prośbą organizatorów miałem wygłosić dziesięciominutową okolicznościową wypowiedź, a o temacie zorientujesz się w trakcie czytania, bo bezpośrednio zainteresowani poprosili o jej utrwalenie. Oto moje przesłanie.


8 czerwca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Siódmy

Parę godzin temu wróciłem z ostatniego przedwakacyjnego spotkania naszej grupy pokoleniowej 70+. Zebrało się 30 osób (policzyliśmy dyskretnie, acz dokładnie) i można by było cały list poświęcić temu gronu, bo co jedna to ciekawsza pod wieloma względami osoba. W drugiej części zamieszczę parę zdjęć, tym bardziej że przynajmniej kilka osób rozpoznasz, choć poddani zostaliśmy upiększającemu wpływowi czasu, jak ktoś z poczuciem sympatycznego humoru zauważył. A teraz zacznę od grafiki, dzieła Zuzi, tegorocznej maturzystki, jedynaczki mojego siostrzeńca, czyli córki Izabeli i Zbysława, a on z kolei jest synem Zabłockich, Janiny i Romualda.

 

18 maja 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Szósty

Na koniec czerwonej majówki (trzy dni wolne od pracy), czyli piątego, otrzymałem od Kazika Sosulskiego pytanie: Czy wiesz, że w lutym odszedł do wieczności Władek Plewiński? W maju miałby 84 lata. Może by Go wspomnieć na Twoim blogu? Moja odpowiedź brzmiała: Tak, miałem telefon zaraz po śmierci. Wspomniałem Go w ostatni piątek na 70+, zresztą wszystkich, którzy wyszli z Betanii i byli albo są pastorami. Lista dość długa, na pewno o nich napiszę, szukam pomysłu. Teraz bardziej doprecyzuję - nasze majowe pokoleniowe spotkanie odbyło się 3 maja, jak zwykle w pierwszy piątek miesiąca. Tym razem zaproponowałem, by zrekonstruować listę braci, którzy byli członkami naszej wspólnoty i wyszli z niej, ażeby z błogosławieństwem służyć w naszym kraju, a niektórzy z nich poza jego granicami. Okazało się, że w tym zestawieniu znalazło się ponad 20 osób. Spróbuję jakoś tę grupę uporządkować, tym bardziej że niektóre osoby na pewno znasz. Dziś pierwsza próba, następne później.

 

29 kwietnia 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Piąty

Obawiałem się, że z różnych powodów nie zdążę napisać w kwietniu. Najpierw dni świąteczne, potem moje zmagania zdrowotne zakończone na tym etapie w środku ubiegłego tygodnia. Pogoda też zaskakiwała, potwierdzając przysłowiową charakterystykę miesiąca. Może bym się poddał, gdyby nie telefon Stefana Archutowskiego (naszego  szefa), który zachęcił do przygotowania jakiejś ciekawostki historycznej na piątkowe, majowe spotkanie naszej grupy pokoleniowej 70+. A o niej za chwilę. Chcę bowiem z pewnym żalem napisać, że mam z okna przykry widok, bo pięknie rozwinięty biały bez, wrażliwy na ujemną temperaturę, został zniszczony przez przymrozki. Każdego ranka spoglądam z płonną nadzieją, iż powróci do poprzedniego pięknego, bujnego w bieli, stanu. Wracam do kościelnej ciekawostki. Teraz nie podam, co przygotowałem na majówkę. Wskażę tylko kwietniowy przykład.


 

21 marca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Czwarty

W ostatnią sobotę (16 marca 2024 r.) pożegnaliśmy Śp. Stanisława Pohoryłę, legendę naszej Betanii, jak Go z wdzięcznością nazwałem wiele lat temu. Stanisław urodził się 7 lutego 1940 roku, odszedł do wieczności  w poniedziałek, 11 marca przed północą, a więc w 85. roku swego życia. Kiedy spojrzymy na datę urodzin, to wiemy, że były to trudne czasy II wojny światowej, a lata powojenne miały też swoje wyzwania. Ale na tym nie koniec.  Gdy miał 5 lat, zmarł jego ojciec, a po pewnym czasie matka została pokonana przez nieuleczalną chorobę. Jako chłopczyk musiał wiele pracować w gospodarstwach sąsiadów, by zarobić na przysłowiową kromkę chleba. Po pewnym czasie trafił do domu dziecka, który wysyłał chłopców do szkół górniczych na Śląsku, by potem mogli podjąć pracę w tym zawodzie. Intuicyjnie nie widział siebie w tym fachu, więc gdy pociąg wiózł go w tym kierunku, uciekł wraz z kolegami i udał się do naszego miasta, które stało się  jego domem na całe życie. Tutaj ukończył szkołę, by potem pracować w Stoczni Szczecińskiej.

12 marca 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Trzeci

Zacznę trochę tajemniczo, z tego też względu pomijam teraz imię z okolicznościowej kartki, którą wysłałem, a okazja była wyjątkowa. Niech więc przemówi tekst: Czcigodny Prezbiterze Władysławie, Drogi Przyjacielu, w 100. Rocznicę Twych Urodzin pragnę podziękować Bogu w Trójcy Jedynemu za lata Twego życia. Jest ono nierozerwalnie związane w posługą w Kościele Chrystusa Pana, stąd wdzięczność wszystkich, którym dane było spotkać się z Tobą na drodze swej ziemskiej pielgrzymki. Z radością wyznaję, że należę do tego licznego grona, bowiem otaczasz i mnie przez kilkadziesiąt lat swą modlitwą i przyjaźnią. Bardzo serdecznie za to dziękuję. Niech na kolejne dni, miesiące i lata towarzyszy Tobie Słowo: Umiłowany! Modlę się o to, aby Ci we wszystkim dobrze się powodziło i abyś był zdrów tak, jak dobrze się ma dusza Twoja. (III List św Jana, w. 2). Z serca z radością błogosławię. Oczywiście odręcznie podpisałem, dodając. że jestem seniorem, który miał możliwość przez osiem lat służyć całemu naszemu Kościołowi, Kościołowi Zielonoświątkowemu.

 

 

18 lutego 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Drugi

W ostatnią sobotę odbyło się w Gdyni nabożeństwo pożegnalne prezb. Józefa Bałuczyńskiego. W związku z tym napisałem i z wyprzedzeniem wysłałem na adres Jego Rodziny: Poprzez słowo pisane chcę pożegnać śp. prezbitera Józefa Bałuczyńskiego, mego Przyjaciela. Zazwyczaj przypominałem w takich sytuacjach, że życie nasze trwa lat siedemdziesiąt, a gdy sił nie brakuje, lat osiemdziesiąt, dodając jednocześnie, że gdy ktoś tę granicę przekracza, otrzymuje niejako premię od Pana Boga. Gdzieś przeczytałem, co oczywiste, że dawcą życia jest Bóg, natomiast sędziwością obdarza On tylko wybranych, jak w tym przypadku, bo granicę 100 lat przekraczają nieliczni.

 



11 stycznia 2024

Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Pierwszy

Przed kilku laty, by zacząć trochę tajemniczo, publicznie powiedziałem m.in. tak: Siedząc na scenie zamienioną na prezbiterium, szepnąłem do bpa Andrzeja Bajeńskiego, zwierzchnika Kościoła, że Pastor to renesansowy chrześcijanin (naucza, duszpasterzuje, komponuje, śpiewa, gra, zarządza, cieszy się szacunkiem lokalnych władz) i można by tę wyliczankę kontynuować. Gdybym to czynił dzisiaj, to na pewno dodałbym, iż jest autorem książki autobiograficznej, w której jego życie nierozłącznie splata się z historią konkretnego i nie tylko lokalnego Kościoła. Kogo miałem wtedy i kogo mam teraz na myśli? Znasz go doskonale, choć od naszej wczesnej młodości minęło już kilkadziesiąt lat, a my ciągle inaczej piękni i inaczej młodzi. Przejdę do konkretu i powiem, że prezb. Piotr Karel, wtedy student teologii, a dziś pastor senior, założyciel Zboru Kościoła Chrystusowego w Kołobrzegu, wydał książkę W drodze do Domu Ojca. Nie jesteś zapewne zaskoczona, bo z radością o jego zamiarze pisałem, zachęcając niektórych z naszej generacji do wejścia na tę drogę.