Choć zamierzałem, nie zdołałem jednak napisać w grudniu, bo musiałem być w miejscu, za którym nie przepadam. Jeśli nie miałem wyboru, to chciałem, bo inne wyjście nie wchodziło w rachubę. Zatem dziś pożegnam się z ubiegłym rokiem. Pewna czytelniczka listopadowego listu dyskretnie dała mi do zrozumienia, że zaskoczona była, chociaż i wdzięczna, iż w Dniu Pamięci, jak to autorsko nazywam, w centrum refleksji była Wielka Trójka, bo takie określenie królowało w naszym pokoleniowym gronie, a w niej prezb. Sergiusz Waszkiewicz, bo akurat 7 listopada (1907 -1996} były jego urodziny. Wskazany dyskretnie niedosyt wynikał przede wszystkim z wiedzy, iż w Wigilię Bożego Narodzenia 1969 r. odszedł do wieczności mój Tata, więc trzeba by było Jemu kilka zdań poświęcić.
Nie wiem, czy dotarłaś do mego wywiadu sprzed lat z prezb. Sergiuszem. Jeżeli tak, to doskonale wiesz, że mój Tata nawrócił się przez Jego świadectwo. Oto relacja z tego wydarzenia: Pewnego razu, gdy pieszo wędrowałem z Kuźmicz do Nowogródka spotkałem dwóch podróżnych, którzy z bagażem na plecach szli w tym samym kierunku. Byli rzemieślnikami, mieli ze sobą ciesielskie narzędzia, szli bowiem budować nowe domy. Dołączyłem do nich i świadczyłem im o Chrystusie. Bardzo wnikliwie słuchali mego świadectwa, jeszcze wnikliwiej mnie obserwowali. Gdy rozstaliśmy się, podałem im adres nabożeństw w Kuźmiczach. Kiedy zawitałem do tego Zboru ponownie, moi towarzysze podróży byli już w Zborze. Jednym z nich był Brata ojciec. Nawrócił się do Pana, został ochrzczony, wkrótce nawróciła się jego żona, potem dzięki łasce Bożej przyszła kolej na dzieci. Od tej chwili istniała stała przyjaźń między Sergiuszem i Władysławem, moim Tatą, czego wiele jest dowodów, jak chociażby posługa żałobna prezb. Sergiusza na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie utrwalona kościelnym miesięczniku, (CH 1970, nr 3). Ujmę więc krótko: pamięć o Sergiuszu jest pamięcią o Władysławie, pamięć o Władysławie jest pamięcią o Sergiuszu.
W grudniu dominowały życzenia świąteczne i noworoczne. Kartki przegrywają konkurencję ze współczesnymi komunikatorami (nie wiem, dlaczego tego słowa nie lubię, choć jestem otwarty na nowości, jak na jutraj). Jeden z mych przyjaciół przesłał mi kilka zdjęć, wiedząc doskonale, że będę chciał rozpoznać osoby, miejsca i zdarzenia. Do tego samego zachęcam i Ciebie. Oto pierwsze zdjęcie (przypomnij sobie, że miałem ciemne włosy i ciemną brodę).
Kolejne dwa zdjęcia świąteczno - noworoczne, to znaczy otrzymane w tym okresie. Ciekawy jestem, kogo rozpoznasz? Do stu procent trochę mi zabrakło, chociaż to młodzież szczecińska z dawnych lat. Ostatnia fotografia to oczywiście nie szczecińskie baptysterium. Gdzie, kogo, w jakim gronie? Niektórzy już zakończyli pielgrzymkę. Ogłaszam konkurs na wskazanie jak największej liczby osób.
Wybrana Pani! Zaśpiewajmy razem (niech będzie refleksyjnie): Z szybkością wiatru czas przemija...
Pokój Tobie! I bardziej dynamicznie: Przyjaciela mam, co pociesza mnie, Gdy o Jego ramię oprę się...
bp senior Mieczysław