14 lutego 2025

Listy do Wybranej Pani - List Sto Osiemdziesiąty Siódmy

Wracam do ostatniej części styczniowego listu, w której napisałem, że mój przyjaciel sprawił mi wielką frajdę przesyłając trzy zdjęcia, w tym dwa z tej samej uroczystości chrztu wiary. Nadawcą był pastor Daniel Kowaliński z Kamienia Pomorskiego. Sądząc po todze (nie miałem jeszcze swojej, a korzystałem z własności mego poprzednika, prezb. Aleksandra Rapanowicza), że miało to miejsce na początku mej posługi pastorskiej  w Szczecinie. Wybacz, jeszcze raz zamieszczę te same dwa zdjęcia i nie tylko z tego powodu, by zanucić pieśń o młodości, która była tak cudna i która odeszła w siną, siną dal. Nim to uczynię, jedna refleksja semantyczna. Bez akceptacji zauważam, że gdy idzie o przez nas praktykowany chrzest, pojawiają się inne dookreślenia niż przywołane przeze mnie w pierwszym zdaniu. Zachęcam zatem teologów i językoznawców do dyskusji o tym, co jest ważniejsze: woda czy wiara. Innymi słowy: co jest konstytutywne, ważniejsze, przy rzeczowniku chrzest: wiara czy woda. 

 
 

Przechodzę do konkretów z zachętą do utrwalania historii. Uroczystość miała miejsce 27 czerwca 1982 roku w Łobzie w przepływającej przez miasto Redze. Chrzest wiary przyjmowali wówczas dwaj mężczyźni, a mianowicie, obecny pastor Betezdy Szczecin, prezb. Henryk Kowaliński, oraz Walenty Piórko, który w wieku 39 lat nawrócił się i pragnął przyjąć chrzest w miasteczku, w którym spędził sporo lat, traktując ten fakt jako dodatkowe świadectwo, choć wtedy utożsamiał się z naszą Betanią. 

Z lewej strony z otwartą Biblię stoi prezb. Edward Kowaliński, senior, który później złożył posługę ze względu na wiek, a jego następcą powołanym przez Zbór został syn, Edward junior, który nie tak dawno ze względu na chorobę przekazał pastorskie posługiwanie innej osobie. Warto odnotować, że prezb. Edward po objęciu posługi pastorskiej zadeklarował swą otwartość na wizyty innych kaznodziejów w ramach ZKE, stąd usługa prezb. Aleksandra Rapanowicza, prezb. Kazimierza Sosulskiego, stąd też zaproszenie mnie do udzielenia chrztu. Należy jeszcze raz  podkreślić, że małżonkowie Ludmiła i Edward Kowalińscy wychowali trzech synów, którzy byli (Edward) i pastorami (Henryk, Daniel).

Z prawej strony stoi s. Nadzieja Piórko, bogobojna niewiasta, która dzięki łasce Bożej odegrała piękną rolę w życiu chociażby prezb. Cezarego Komisarza, dziś pastora w Nowogardzie, członka przywództwa Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan, prezbitera naczelnego przez jedną  kadencję, jak dotąd. 

Rozpoznaję trzy osoby już nieżyjące. Z prawej strony widzę twarz prezb. Stanisława Michalskiego, więzionego w 1950 r. w ramach prześladowań z powodu wyznawanej wiary, wieloletniego członka władz zwierzchnich ZKE, który do śmierci był członkiem Zboru łobeskiego, bo chciał być wierny swemu ugrupowaniu, choć systematycznie uczestniczył w naszych nabożeństwach. Między Henrykiem, katechumenem a mną dostrzegam Mariana Biernackiego i trzecią osobą jest pastor Ryszard Piórko, były pastor zielonoświątkowego Zboru w Zgorzelcu, który zginał tragicznie w swej świeckiej pracy. 

Z prawej strony prezb. Kowalińskiego sen. utrwalony jest Roman Śmigiel, wtedy zapewne pastor w Białogardzie, choć nie mam do końca pewności, wszak nie dysponuję materiałami źródłowymi. Stąd moje ustawiczne wołanie o utrwalanie historii wszystkich wspólnot. Zdjęcie ma za sobą 43 lata i co najmniej jedną osobę nie rozpoznałem.

A teraz jeszcze raz to samo zdjęcie. Mam trochę myśli i wcale nie chodzi mi o kolory, lecz o odpowiedzialność w szerokim zakresie, bo chrzcimy nie tylko w baptysteriach, ale i w plenerze, a historia (ZKE) mówi o śmierci chrzciciela i o innych niekiedy krępujących sytuacjach.

Wybrana  Pani! Zaśpiewajmy razem o naszej niewiedzy: Nie wiem, dlaczego miłość Swą Pan Bóg mi poznać dał.

Pokój Tobie! I o naszej wiedzy: Jednak wiem , komum ja uwierzył I nic z Chrystusem mię nie rozłączy. Nie przejmuj się, proszę, archaizmami.

bp senior Mieczysław