Nie spodziewałem się, że nasza czerwcowa radosna twórczość polegająca na sporządzeniu, chyba po raz pierwszy, pełnej listy byłych członków Betanii, którzy wyruszyli z niej, by podjąć samodzielną służbę pastorską, przyniesie tyle różnorodnych doznań. Różne były okoliczności, ale zawsze dominowała postawa, którą - zainspirowany pieśnią 201 ze Śpiewnika Pielgrzyma (mam nadzieję, że jeszcze pamiętasz ten nasz kancjonał kościelny) - opisałem, a następnie tekst wygłosiłem w trakcie stargardzkiej uroczystości. Czy ją pamiętasz? I pójdę, gdzie chcesz, gdzie jest potrzeba, gdzie chcesz. Muszę koniecznie podkreślić, że w trakcie pokoleniowych wspomnień 70+, jedna osoba została niestety pominięta, co sobie uświadomiłem po fakcie. Dodam jeszcze, iż w czasie pisania listów do Ciebie, rodziły się nowe pomysły. Na początku przypuszczałem, że całą grupę przedstawię w jednym tekście, potem musiałem z tego zamiaru zrezygnować, bo nawet tylko krótkie sentencje zrujnowałyby intencje (niech będzie do rymu). Poza tym monotematyczność, mimo swego piękna, bywa też nużąca. Podtrzymywała mnie myśl, że znałaś większość tych osób, niektóre z nich pochodzą przecież z szerokiego kręgu rodzinnego. Ogłaszam zatem przerwę, a po odpoczynku w tym zakresie powrócę do pastorów służących w pobliżu naszego miasta. Przypuszczam, że nie dam rady z odrzuceniem pomysłu, by wymienić pastorowe, tym bardziej że znalazłem listę, którą kiedyś sporządziłem, nie wiedząc dzisiaj z jakiej okazji. (A teraz jeszcze jedno zdjęcie z czerwcowego spotkania).
30 lipca 2024
20 lipca 2024
Listy do Wybranej Pani - List Sto Siedemdziesiąty Dziewiąty
Nim przejdę do odrabiania zaległości - patrz mapka - chcę jeszcze wrócić do czerwcowego, przedwakacyjnego spotkania naszej grupy pokoleniowej 70+. Tak się pięknie złożyło, że wspominaliśmy wszystkich obchodzących urodziny - od początku aż do końca miesiąca. Wśród nich znalazł się Henryk Nowosad, przed którym był osiemnasty dzień, a w nim 89. urodziny. Dlaczego teraz o tym wspominam? Wielokrotnie zachęcałem przyjaciół z całego Kościoła, by zechcieli opisać swe długie życie. Efekty, jak wiesz, są, ale nie imponujące. Tym razem uroczyście zobowiązaliśmy Marzenę (obecna nie ze względu na wiek), synową, małżonkę Wojciecha, aby w ciągu roku pilotowała napisanie i wydanie biografii swego teścia. Propozycja została z radością przyjęta i opatrzona wieścią, że ich syn już wcześniej interesował się tymi kwestiami. Piszę o tym, aby przypomnieć i zachęcić, bo już trochę czasu minęło, a nasz zegar, jak ktoś zauważył, ma szybciej przesuwające się wskazówki. O Henryku wybiórczo pisałem przy różnych okazjach. Dziś tylko wspomnę, że był żeglarzem, żaglomistrzem, wychowankiem prezb. Leona Dziadkowca sen., brygadzistą w byłej Stoczni Jachtowej w naszym mieście, członkiem Rady Starszych, kolporterem Biblii wyróżnionym okolicznościowym medalem z okazji 200 -lecia Towarzystwa Biblijnego w Polsce. (Henryk z prawej, obok Tomasz, syn, kaznodzieja, członek RS, przywozi ojca na spotkania).