Wracam, zgodnie z zapowiedzią, do początków Zboru w Zofiowie (dziś Trzcianka), by wskazać początki wiary i kaznodziejstwa z konieczności Edwarda, mojego starszego o 13 lat Brata. Wierzący pochodzący z Nowogródczyzny (Zbór Kuźmicze Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej, zielonoświątkowcy) osiedleni zostali w miejscowościach niedaleko Czarnkowa: Jesionowo, Jędrzejewo, Pomorska Wola, Kuźnica Czarnkowska, choć administracyjnie należeli do Trzcianki, po drugiej stronie Noteci, bo rzeka była naturalną granicą, choć do miasteczka kronikarza, Janko z Czarnkowa, było bliżej. Właśnie w Zofiowie przy domostwie Józefa Hukisza była wolnostojąca kaplica. Stała się ona siedzibą Zboru. (Zamieszczę teraz zdjęcie, Edward w środku, z okresu szczecińskiego, a powód jest prosty - nie mam fotografii).
22 sierpnia 2025
Listy do Wybranej Pani - List Sto Dziewięćdziesiąty Piąty
13 sierpnia 2025
Listy do Wybranej Pani - List Sto Dziewięćdziesiąty Czwarty
Chyba po raz pierwszy życzyłem nie tylko Tobie, ale i sobie pokoju, bo, jak napisałem, w przeddzień, czyli 31 lipca, zmarł Edward, mój Brat. Innymi słowy, nawiązując do tytułu jego książki, zakończył swój ziemski bieg. Był starszy ode mnie o 13 lat. Myślę, że na co dzień utożsamiano Go ze stolicą, wszak w Warszawie spędził najwięcej lat. Trzeba jednak pamiętać, iż jego młode życie, nawrócenie i początki kaznodziejstwa wpisane są w historię Zofiowa (dziś Trzcianka) i obecną Betanię Szczecin. Historia, jak świadczą niektórzy, jest nauczycielką życia, warto więc dziś przyjrzeć się szczecińskiemu okresowi (na pierwszą niebawem przyjdzie pora).
1 sierpnia 2025
Listy do Wybranej Pani - List Sto Dziewięćdziesiąty Trzeci
Zamieszczając przedostatnią fotografię w poprzednim liście, poprosiłem o identyfikację mężczyzny w białej czapce, w okularach i z długą brodą. Nie znaczyło to wcale, że miałem i mam trudności w tej sferze. Chodziło mi bardziej o Twe wspomnienia z naszej wczesnej młodości. Przypuszczasz zapewne, iż ten wątek pojawi się teraz, czyli na początku tego listu. Jak zobaczysz nowe zdjęcie to zmienisz zdanie. Obiecuję z ręką na sercu, a serce mam wrażliwe, powrót na końcu do zasygnalizowanego motywu.
16 lipca 2025
Listy do Wybranej Pani - List Sto Dziewięćdziesiąty Drugi
Piszę z nadzieją, że będziesz też zadowolona, bo w tym liście, jak nigdy dotąd, będą dominować fotografie, chcę bowiem i w ten sposób wrócić do poprzedniej epistoły. Nie muszę chyba przypominać, że jej bohaterem był Marek Henryk Nowosad, zwany na co dzień Henrykiem, który 18 czerwca obchodził swe 90. urodziny. W centrum naszej wdzięczności była błogosławiona pod każdym względem Jego rola w naszej Betanii. Dziś ponownie chcę zaapelować do Jego rodziny, aby jak najszybciej, a mają potencjał intelektualny, przygotowała i wydała Jego biografię. I krótka dygresja. Przed laty panowało potoczne przekonanie, że Szczecin leży nad morzem, więc nie tylko z tego powodu chcę podkreślić aktywność Henryka jako wybitnego fachowca w nieistniejącej już Stoczni Jachtowej, brygadzistę i żeglarza, który pływał m.in. z Kubą Jaworskim.
30 czerwca 2025
Listy do Wybranej Pani - List Sto Dziewięćdziesiąty Pierwszy
Zbliża się lipcowy piątek, ale zgodnie z niedługim zwyczajem, by nie mówić o tradycji, nasza grupa pokoleniowa 70+ ma trzymiesięczną przerwę. Spotkamy się zatem, jeśli dane nam będzie pielgrzymować, na początku października. W tej sytuacji, nie tylko z konieczności, wracam do czerwcowych wydarzeń. Jak zwykle, przy imponującej proporcjonalnie frekwencji, wysłuchaliśmy inspirującego rozważania Stefana Archutowskiego, naszego lidera, dzięki zabiegom Pawła Jończyka przebywającego w USA, mogliśmy zobaczyć i krótko porozmawiać z naszymi dobrymi znajomymi z młodości. Nie ulega jednak wątpliwości, że kiedy zostałem poproszony o refleksję (zawsze trwa ona za długo), w centrum znalazły się pastorowe, tzn. żony pastorów (dziś trzeba uściślać), co wcale nie mówi o mym poglądzie, bo " jestem za, a nawet za". Dzień wcześniej miała urodziny Danusia, dzień później Wanda, ale Jubilatki zapewne potwierdzą, że w centrum szczególnej wdzięczności znalazł się Marek Henryk Nowosad, zwany na co dzień Henrykiem, który zbliżał się za dwanaście dni do swych 90 -tych urodzin.
I niech On stanie się bohaterem tego listu. Muszę jednak cofnąć się o rok. Kiedy wówczas wspominaliśmy jego urodziny, zgłosiłem pomysł skierowany do jego rodziny, a dysponuje ona potencjałem intelektualnym, aby przygotowała i wydała książkę o swym ojcu i dziadku, bo szkoda by było nie utrwalić ciekawego pod każdym względem życia. Wewnętrznie deklarowałem pomoc, mimo mych ograniczeń. Parokrotnie, dyskretnie przypominałem tę potrzebę, a szczegóły zawarłem też w liście do Ciebie, by był ślad mego pomysłu. Chcę jednak dodać, że nie tracę nadziei!
Henryk był przynajmniej kilkakrotnie bohaterem moich listów. Nie wspominałem chyba, że miał piękny i mocny głos, co z wiekiem się zmienia, o czym się sam przekonuję, choć daleko mi do jego predyspozycji. Na co dzień nazywałem go moim asystentem w posłudze pogrzebowej. Mimo że pracował w nieistniejącej dziś Stoczni Jachtowej jako brygadzista żaglomistrzów, był zawsze do dyspozycji. A skoro wspomniałem o miejscu pracy i stanowisku, chcę podkreślić jego poczucie humoru. Kiedy nawrócił się w 1976 r. , niektórzy z jego kolegów żartowali, że stało się to dla pieniędzy. Gdy tłumaczenia nie przynosiły efektów, Henryk w pewnym momencie odpowiedział, a była ona skuteczna: Tak, płacą, ale wpisowe wynosi 100 tysięcy dolarów. I od tej chwili miał spokój, a ówczesna wartość sumy była nieporównywalna z dzisiejszą.
Gdy wprowadzono w naszym kraju stan wojenny, w naszym obiekcie był lokalny magazyn pomocy charytatywnej skierowanej do wszystkich Kościołów z wyjątkiem rzymskokatolików (mieli własny system dystrybucji). Docierały ogromne TIR-y, które trzeba było w miarę szybko i bezpiecznie rozładować, nie dysponując żadnym oprzyrządowaniem pomocniczym. Wszyscy np. zapamiętaliśmy ogromne beczki z olejem maślanym. Tym zespołem kierował Henryk, nie tylko rozładunkiem, ale i dystrybucją, a olej maślany trzeba było rozgrzać, by lokalnie przelewać do naczyń, z którymi przychodzili obdarowywani. Nie wydarzyło żadne nieszczęście, nie było zastrzeżeń ze strony Polskiej Rady Ekumenicznej, a wiem, bo byłem prezesem Oddziału. Dzięki Bogu i zespołowi, którym kierował Henryk.
I na koniec. Henryk jest jedynym spośród żyjących (było dwóch) wyróżniony okolicznościowym medalem z okazji 200 -lecia Towarzystwa Biblijnego w Polsce. Doceniono w ten sposób dystrybucję szczególnie Pisma Świętego zawsze, a szczególnie w okresie stanu wojennego. Punkt kolportażu, którym kierował Henryk był znany w naszym mieście i jego okolicach. I ostatnie zdanie. Niestety, nie mogłem skorzystać z zaproszenia Jubilata oraz Jego rodziny, gdy uroczyście świętowano w Kościele i w gronie Rodziny niecodzienną uroczystość.
Wybrana Pani! Przypomnijmy sobie Słowo: Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary. ( Ga 6,10).
Pokój Tobie! Usługujcie drugim tym darem łaski, jaki każdy otrzymał, jako dobrzy szafarze rozlicznej łaski Bożej. ( 1P 4,10).
bp senior Mieczysław




