30 kwietnia 2022

Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Siódmy

No i nadeszła wiekopomna chwila, że za kimś chyba niezbyt dokładnie powtórzę, a mianowicie, nasze Złote Gody, nasze, tzn. Danusi i moje. Towarzyszyła mi odrobina niepewności, bo, jak wiesz, na początku tego tygodnia znalazłem tam, gdzie wolałbym się nie znaleźć, choć innego wyjścia nie miałem. Mniej więcej po roku poddałem się temu samemu zabiegowi i nie miałem pewności, czy w tym tygodniu powrócę do domowych pieleszy. Wszystko poszło dobrze i w następnym dniu po operacji, czyli w czwartek, znalazłem się w swojej sypialni. Jak opisać 50 lat, gdy wiele wątków, jeśli nie wszystkie, znalazło się w mojej książce, którą doskonale znasz? Postanowiłem zatem, być oszczędny w słowach, a atmosferę naszego ślubowania niech oddadzą fotografie.

 

11 kwietnia 2022

Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Szósty

No i mam. Wystarczyło, że przywołałem Ziemię Obiecaną b. prezydenta Baracka Obamy, byś zapytała o moje aktualne lektury. Wspomnę przedostatnią o dość długim tytule, a mianowicie, Powojenne osadnictwo na terenie Gminy Człuchów na przykładzie miejscowości Krępsk. Jest to praca zbiorowa pod redakcją Karola Dziemiańczyka. Redaktor tak przedstawia genezę powstania tej publikacji: Na początku 2020 roku spotkałem się z moim wujem Eugeniuszem Dziemiańczykiem – bratem mojego dziadka, Piotra. Wujek Gienek, jak zwykło się na niego mówić, podarował mi egzemplarz swojej książki, która opowiada o jego losach i o losach rodziny. Wujek poprosił mnie także o pomoc w zorganizowaniu wieczorku autorskiego, właśnie w Krępsku. Wspólnie stwierdziliśmy, że rok 2020 będzie dobrym czasem na taki wieczorek, gdyż wówczas przypadała 75. rocznica powrotu tych ziem do Macierzy.  

 

24 marca 2022

Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Piąty

Jak widzisz, nie czekam na Twą reakcję, bo chcę nareszcie nawiązać do noworocznego przesłania Biskupa naszego Kościoła, w którym m.in. zachęcał do otoczenia szczególną opieką małych zborów. W mojej analizie stanu Kościoła w 2006 roku, o czym wspomniałem poprzednio, dodając jednocześnie, że nie jest ona profesjonalna, znajduje się osiemnaście małych wspólnot. Kiedy teraz patrzę na ten wykaz, to tym bardziej dostrzegam konieczność zasygnalizowanej troski. Niektóre z nich przestały istnieć, inne z kolei nie odnotowały znaczącego rozwoju, choć nie dysponuję aktualnymi informacjami. Z nadzieją na Twoje zainteresowanie podzielę się uwagami o początkach dwóch Zborów, a mianowicie, Stargardu i Gryfina. 

 


19 marca 2022

Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Czwarty

Zapewne spodziewasz się, że napiszę o agresji w Ukrainie, ale brak mi słów, by wyrazić swe oburzenie, oburzenie człowieka, który zawsze z wdzięcznością podkreślał przynależność do pokolenia, które znało wojny jedynie z opowiadań rodziców czy też z obowiązkowych lektur na różnych etapach edukacji. I choć przeszedłem do rezerwy w stopniu podporucznika (szkolenie wojskowe było obowiązkowe), zawsze te kwestie były mi obce. Może i dlatego, iż pierwszy obraz wojny utkwił mi w pamięci, gdy Mama w mym wczesnym dzieciństwie wielokrotnie opowiadała o sowieckim żołnierzu, by nie powiedzieć, chłopcu, który w 1920 roku, w odwrocie spod Warszawy, szedł z jakimś prymitywnym karabinkiem na sznurku, głodny, zmarznięty, wyczerpany i głośno rozpaczał: Mama, po coś mnie urodziła. I to zdanie pozostało mi na całe życie. Piszę o pierwszym obrazie, bo inne pojawiły się później, gdy mogłem dowiedzieć się o tym, że ludzie ludziom zgotowali ten los (odwołuję się do motta dobrze i Tobie znanej lektury).


 

26 lutego 2022

Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Trzeci

Od początku tygodnia wiedziałem, jak rozpocznę ten list. Nadszedł jednak czwartek, 24 lutego, dzień agresji Rosji na Ukrainę, i mój zamiar legł prawie że w gruzach. Zawsze bowiem z radością podkreślałem, że moje pokolenie jest szczęśliwe, bo nie zaznało okrucieństw wojny. Inaczej niż moich rodziców, którzy mieli za sobą obydwie wojny światowe oraz rok 1920 na terenach wschodnich II Rzeczypospolitej. W ostatniej książce, a ma ona formę wywiadu z Eugeniuszem Dziemiańczykiem, już w pierwszym pytaniu zaakcentowałem, że moje poczęcie nastąpiło, co rodzeństwo z przekąsem przypominało, z okazji zakończenia II wojny światowej. Mam więc jakby w genach oburzające reakcje na cierpienie niewinnych ludzi, którzy stają się ofiarami okrutnych despotów. A jak miałem rozpocząć? Chciałem podkreślić, zatem nie rezygnuję z pierwotnego planu, iż piszę tę epistołę w pierwszym tygodniu 77. roku mojego życia. Dziękuję Tobie za życzenia, a tak przy okazji chcę odnotować, że pierwsze dowody pamięci dotarły z daleka, a mianowicie, z USA, Niemiec oraz dalekiej Australii, i to nie ze względu różnicę czasową. Wdzięczności nigdy nie za dużo, więc raz jeszcze gorąco dziękuję i tym z daleka, i tym z bliska. 

(Załączam dwa zdjęcia z roku 2006, kiedy spotkaliśmy się w Świebodzinie na konferencji pastorów, a z inicjatywy ówczesnego prezbitera okręgowego Dawida Kulinicza naszym głównym gościem był bp dr Wasyl Bojeczko ze Lwowa – drugi z lewej strony. W dniach tragedii Ukrainy niech on będzie znakiem łączności z naszymi współwyznawcami i całym narodem.).

Nie mogę się rozstać z myślą, co wcześniej zasygnalizowałem, aby zachęcić do próby socjologicznego opisu naszego Kościoła w okresie pandemii i wynikających z niej ograniczeń oraz coraz powszechniejszej sekularyzacji nie tylko w Europie (łatwiej mówić o innych), ale i w naszym kraju. Ta ostatnia uwaga dotyczy przede wszystkim młodego pokolenia, czego z radością nie dostrzegam w lokalnym naszym Kościele. Może bym się z tą kwestią rozstał, gdybym nie przypomniał sobie, że w ubiegłym roku miałem obowiązek i z niego się wywiązałem, poddać się Narodowemu Spisowi Powszechnemu. O ile dobrze pamiętam, w poprzednich spisach nie było pytania o wyznanie. Więcej, jeśli się nie mylę, nie wolno było tym się interesować. Z radością też odkryłem, że w materiałach pomocniczych do wypełnienia tej rubryki pojawiał się nasz Kościół, Kościół Zielonoświątkowy. Materiały z tego zakresu nie są jeszcze opublikowane, pojawią się prawdopodobnie w przyszłym roku. Pozostaje więc cierpliwe oczekiwanie na to zapewne ciekawe zestawienie. 

Zachętą do zgłoszenia postulatu o konieczności badań socjologicznych przyczyniło się moje amatorskie opracowanie, które znalazłem w mych szpargałach. Jest to opis stanu Kościoła w 2006 roku, a więc w połowie drugiej kadencji mej biskupiej posługi, na podstawie ankiet nadsyłanych obowiązkowo ze wszystkich zborów. Nie jest to materiał tajemny, choć zastrzeżony copyrightem autora. Otrzymali go wszyscy członkowie władz zwierzchnich na ówczesnym pierwszym noworocznym posiedzeniu. Bez wątpienia znajduje się on też w archiwum Kościoła. Opracowanie ma 16 punktów. Wymienię przykładowo. Sytuuje nas wśród protestantów oraz wszystkich wyznań. Analizuje wielkość okręgów i ich wpływ na stan Kościoła. Podaje liczbę ochrzczonych i udział okręgów i zborów w tym dziele. Pojawiają się też końcowe wnioski. Nawiązując do noworocznej wizji Biskupa naszego Kościoła zachęcającej do pomocy mniejszym zborom, zerknąłem na wykaz małych wspólnot, by prześledzić ich rozwój czy też zanik w przyjętej perspektywie czasowej. Fascynujący to materiał nie tylko ku zaspokojeniu ciekawości, lecz wyciągnięciu praktycznych wniosków. Powtórzę myśl ze wcześniejszego listu. Nie brakuje nam socjologów, mamy wyższą uczelnię, niektórzy z naszego środowiska pracują w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, najwyższa więc pora, by zmierzyć się z tą potrzebą. 

Wybrana Pani! Nie mam pewności, czy powyższy postulat Cię interesuje, choć ciekawą rzeczą byłoby prześledzić losy Zboru, w którym narodziłaś się na nowo. Przypomnijmy w tych dniach Słowo: Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani. (Mt 5,9). 

Pokój Tobie! Niech nam towarzyszy Słowo: Szukajcie ze wszystkimi pokoju i uświęcenia, bez którego nikt nie będzie oglądał Pana. (Hbr 12, 14 – BE). Niech ma to miejsce zawsze, a szczególnie w tym okresie niepokoju. 

bp senior Mieczysław