W poprzednim liście zapowiedziałem temat, więc chcę do niego wrócić, wszak nic szczególnego się nie wydarzyło, bym miał zrezygnować ze wcześniejszego zamiaru. Wiem, że lubisz ilustracje, pozwól zatem od jednej zacząć. Moi koledzy z tej samej generacji, absolwenci teologii, przynajmniej niektórzy, lubili wspominać ks. bp. prof. Andrzeja Wantułę (1905 - 1976), który prowadził z nimi zajęcia z teologii praktycznej. Nim pójdę dalej, pozwól na osobiste dygresje. Mam w swym księgozbiorze Zarys homiletyki ewangelickiej z 1974 roku jego autorstwa. Tylko raz go spotkałem i mogłem słuchać na młodzieżowym przy Puławskiej, jak to mówiliśmy na co dzień. Miało ono, po oczywiście wstępnym wprowadzeniu, formę pytań i odpowiedzi. Profesor złożył wcześniej urząd biskupa, przeszedł w stan spoczynku i powiedział, a to zdanie zapamiętałem, że teraz mu więcej wolno. Zupełnie nie pamiętam, jak w tym dialogu pojawił się inż. Stefan Ossowiecki (1887 - 1944), ale na pewno ostatnia fraza z poprzedniego zdania dotyczyła tej postaci, tzn. znanego przedwojennego jasnowidza. Jeśli minione lata nie przykryły mgłą moich wspomnień, Biskup podkreślał znajomość i liczne z nim rozmowy.




