Chcę wrócić do bogatego pod wieloma względami poprzedniego miesiąca. O niektórych z nich wiesz, więc tym razem je pominę, a naszą uwagę skoncentruję na wydarzeniu, które do tej pory nie znalazło odbicia w mej korespondencji. W pierwszą niedzielę kwietnia, korzystając oczywiście z zaproszenia, wygłosiłem po raz pierwszy kazanie w nowym obiekcie sakralnym w Stargardzie. Wśród moich słuchaczy była Janina Balabat z d. Bobrel, której poświęciłem wcześniej trochę uwagi, bo oczywiście (tym słowem chętnie się posługiwała) na to zasługiwała. Po nabożeństwie trochę porozmawialiśmy, a to spotkanie Danusia poprosiła o utrwalenie na fotografii. Jak wiesz, nie lubię pozować i mimo wieloletnich usiłowań z jej strony, nie jest zadowolona z uzyskanych efektów, choć tym razem nie było oporu.
24 maja 2022
Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Ósmy
30 kwietnia 2022
Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Siódmy
No i nadeszła wiekopomna chwila, że za kimś chyba niezbyt dokładnie powtórzę, a mianowicie, nasze Złote Gody, nasze, tzn. Danusi i moje. Towarzyszyła mi odrobina niepewności, bo, jak wiesz, na początku tego tygodnia znalazłem tam, gdzie wolałbym się nie znaleźć, choć innego wyjścia nie miałem. Mniej więcej po roku poddałem się temu samemu zabiegowi i nie miałem pewności, czy w tym tygodniu powrócę do domowych pieleszy. Wszystko poszło dobrze i w następnym dniu po operacji, czyli w czwartek, znalazłem się w swojej sypialni. Jak opisać 50 lat, gdy wiele wątków, jeśli nie wszystkie, znalazło się w mojej książce, którą doskonale znasz? Postanowiłem zatem, być oszczędny w słowach, a atmosferę naszego ślubowania niech oddadzą fotografie.
11 kwietnia 2022
Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Szósty
No i mam. Wystarczyło, że przywołałem Ziemię Obiecaną b. prezydenta Baracka Obamy, byś zapytała o moje aktualne lektury. Wspomnę przedostatnią o dość długim tytule, a mianowicie, Powojenne osadnictwo na terenie Gminy Człuchów na przykładzie miejscowości Krępsk. Jest to praca zbiorowa pod redakcją Karola Dziemiańczyka. Redaktor tak przedstawia genezę powstania tej publikacji: Na początku 2020 roku spotkałem się z moim wujem Eugeniuszem Dziemiańczykiem – bratem mojego dziadka, Piotra. Wujek Gienek, jak zwykło się na niego mówić, podarował mi egzemplarz swojej książki, która opowiada o jego losach i o losach rodziny. Wujek poprosił mnie także o pomoc w zorganizowaniu wieczorku autorskiego, właśnie w Krępsku. Wspólnie stwierdziliśmy, że rok 2020 będzie dobrym czasem na taki wieczorek, gdyż wówczas przypadała 75. rocznica powrotu tych ziem do Macierzy.
24 marca 2022
Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Piąty
Jak widzisz, nie czekam na Twą reakcję, bo chcę nareszcie nawiązać do noworocznego przesłania Biskupa naszego Kościoła, w którym m.in. zachęcał do otoczenia szczególną opieką małych zborów. W mojej analizie stanu Kościoła w 2006 roku, o czym wspomniałem poprzednio, dodając jednocześnie, że nie jest ona profesjonalna, znajduje się osiemnaście małych wspólnot. Kiedy teraz patrzę na ten wykaz, to tym bardziej dostrzegam konieczność zasygnalizowanej troski. Niektóre z nich przestały istnieć, inne z kolei nie odnotowały znaczącego rozwoju, choć nie dysponuję aktualnymi informacjami. Z nadzieją na Twoje zainteresowanie podzielę się uwagami o początkach dwóch Zborów, a mianowicie, Stargardu i Gryfina.
19 marca 2022
Listy do Wybranej Pani - List Sto Czterdziesty Czwarty
Zapewne spodziewasz się, że napiszę o agresji w Ukrainie, ale brak mi słów, by wyrazić swe oburzenie, oburzenie człowieka, który zawsze z wdzięcznością podkreślał przynależność do pokolenia, które znało wojny jedynie z opowiadań rodziców czy też z obowiązkowych lektur na różnych etapach edukacji. I choć przeszedłem do rezerwy w stopniu podporucznika (szkolenie wojskowe było obowiązkowe), zawsze te kwestie były mi obce. Może i dlatego, iż pierwszy obraz wojny utkwił mi w pamięci, gdy Mama w mym wczesnym dzieciństwie wielokrotnie opowiadała o sowieckim żołnierzu, by nie powiedzieć, chłopcu, który w 1920 roku, w odwrocie spod Warszawy, szedł z jakimś prymitywnym karabinkiem na sznurku, głodny, zmarznięty, wyczerpany i głośno rozpaczał: Mama, po coś mnie urodziła. I to zdanie pozostało mi na całe życie. Piszę o pierwszym obrazie, bo inne pojawiły się później, gdy mogłem dowiedzieć się o tym, że ludzie ludziom zgotowali ten los (odwołuję się do motta dobrze i Tobie znanej lektury).


